Uniwersytet Ludowy Rzemiosła Artystycznego

Aleksandra Kabala – Pisanki batikowe

Aleksandra Kabala urodziła się w 1981 roku. Swoje dzieciństwo spędziła w sąsiedztwie
budynku Uniwersytetu Ludowego Rzemiosła Artystycznego, gdzie kiedyś znajdowała się
siedziba przedszkola i szkoły podstawowej.

Wykonywania pisanek woskiem nauczyła się w domu rodzinnym, od swojej babci – Genowefy.

Umiejętność zdobienia pisanek wykorzystuje też w swojej pracy pedagogicznej.
Tworzy również biżuterię koralikową.

1. Technika pisania pisanek – przejęta od babci

Technikę pisania woskiem poznałam od babci. Wtedy nie pisałam na takiej kuchence (indukcyjnej), tylko na kuchni kaflowej. Tam zdecydowanie lepiej się to robiło, bo zawsze mogłam sobie sterować, przesuwać pojemnik z woskiem w miejsce, w którym płyta była bardziej albo mniej nagrzana. Mogłam regulować w ten sposób ciepłotę wosku. Bo wosk, jak jest za zimny, to się nie chce ciągnąć, jak jest za gorący, to też się nie chce ciągnąć. Muszę pilnować, żeby nie był za gorący, bo wtedy jak się za mocno dymi, to źle się pisze. I patyczek, którym piszę, nie wiem ile ma lat, to chyba jeszcze po babci. Nabity z jednej strony szpileczką, a z drugiej strony jest zwykły gwoździk. Gwoździk, ma taką większą główkę. Babcia pokazywała nam różne techniki, pokazywała jak pisać.

Potem było skrobanie pisanek (z wosku). Należało uważać, żeby jajko nie pękło podczas skrobania. A ja potem doszłam do wniosku, że wolę jajko opalać. Nad świeczką topię wosk i potem tylko ściągam ręcznikiem papierowym, bo jest większe prawdopodobieństwo, że to jajko nie pęknie.

Technikę pisania woskiem poznałam od babci, tyle że nie pisałam na takiej kuchence, tylko na kuchni kaflowej. Tam zdecydowanie lepiej się to robiło, bo zawsze mogłam sobie sterować, przesuwać pojemnik z woskiem w miejsce, w którym płyta była bardziej albo mniej nagrzana. Mogłam regulować sobie tę ciepłotę wosku. Bo wosk, jak jest za zimny, to się nie chce ciągnąć, jak jest za gorący, to też się nie chce ciągnąć. Muszę pilnować, żeby nie był za gorący, bo wtedy jak już się za mocno dymi, to źle się pisze takie pisanki. I patyczek ten, nie wiem ile ma lat, to chyba jeszcze po babci. Nabity z jednej strony szpileczką, a z drugiej strony jest zwykły gwoździk. Jak jest gwoździk, ma taką większą główkę. Babcia pokazywała nam te różne techniki, pokazywała jak pisać. Potem skrobanie pisanek (z wosku). Należało uważać, żeby jajko nie pękło podczas skrobania. A ja potem doszłam do wniosku, że wolę jajko opalać. Nad świeczką topię wosk i potem tylko ściągam ręcznikiem papierowym, bo jest większe prawdopodobieństwo, że to jajko nie pęknie.

2. Na kuchni kaflowej pisało się lepiej.

    3. Pisanie na własny użytek. Pisanki dla Strażaków.

    4. Wykańczanie prac. Skrobanie wosku albo opalanie.