Fragmenty wspomnień Adama Czapli
Adam Czapla. Urodzony w 1956 roku w Woli Sękowej. Wolanin z urodzenia i rodowodu. Jego przodkowie w linii męskiej żyli w Woli Sękowej od kilku pokoleń, dzięki czemu ze wspomnień Adama Czapli dowiadujemy się o wielu rzeczach, o których pamięć przekazali mu rodzice i dziadkowie. Z tegorocznej rozmowy dowiedzieliśmy się, między innymi, jaka jest legenda związana z krzyżem, stojącym dawniej nieopodal miejsca, w którym stanął obecny kościół filialny im. św. Michała Archanioła w Woli Sękowej. Jest to bardzo ciekawe miejsce, z którym łączą się różne legendy. W czasie dwóch lat badań terenowych usłyszeliśmy trzy wersje powodów, dla których krzyż był postawiony. Pan Adam opowiedział o nim na miejscu, gdzie krzyż dawniej stał.
A.K. Gdzie ten krzyż był? Jaka to z nim historia jest?
A. Cz. Jak chodzili sobie na Starą Wieś, tu urodziła. I jedno dziecko umarło, a drugie przeżyło. I dziadek (mój) tu miał młyn. Pituch. I ona w tym młynie została. Oni poszli na Starą Wieś, wrócili i zabrali ją na Węgry z powrotem. I ona, jak dwadzieścia lat skończyła, przyjechała w to miejsce, postawiła krzyż. A ten krzyż był postawiony gdzieś w 1914 roku. Jeszcze przed pierwszą Wojną Światową. I stał gdzieś do 1966 roku. Potem jak spadł to nikt się już tak nie interesował. To dość ciekawa historia. Bo ona przyszła, po dwudziestu latach. Pielgrzymi tu chodzili, to była trasa na Węgry.
A.K.: Na Starą Wieś szli na odpust?
A.Cz.: Na odpust. […] Jak dziecko było chore to szli z patyczkami pod ten krzyż i do dziecka. To miało pomagać. Taka legenda to jest, a jaka to była pomoc, nie wiadomo.
M. S.: I że podobno kawałek ciucha zostawiali tego dziecka i te dzieci wracały do zdrowia.
M.Cz.: Dość słynne to było z tym krzyżem. To ludzie z okolic przyjeżdżali. […] Jeno jak wojna wybuchła, to rozegnali i to ucichło wtedy. […] Babcie mówiły, że to pomagało.
2.
Jak szli, to spali tam u Pszanki. Jak stąd, to do Brzozowa w dzień już zaszli. Tak cztery dni, pięć dni szli. Tydzień casu w jednę stronę. To nogami.
A.K.: To aż z Węgier szli?
Z Węgier. I to mówili, że z Węgier, co była Wiosna Ludów. Że się Matka Boska pogniewała, że straszna rozpusta była. Że stamtąd Matka Boska uciekła i na Starąwieś.
A.K.: A to że ona uciekła…
M. Cz.: Tak. Tak. Taka legenda krąży. Ale jaka prawda była? Czy ukradli obraz? No to mogli i tak zrobić!