Uniwersytet Ludowy Rzemiosła Artystycznego

Franciszek Krystyn Krzanowski

Franciszek Krystyn Krzanowski urodził się w Mrzygłodzie. Jako dziecko był świadkiem ostatnich chwil trwania wiekowej tradycji mrzygłodzkiego garncarstwa. Pan Franciszek z wielkim sercem i zadziwiającą, niemal fotograficzną pamięcią, opowiada o zapamiętanych z dzieciństwa szczegółach, dotyczących pracy swojego dziadka Franciszka Krzanowskiego, zwyczajach dotyczących wypału i życia społecznego mrzygłodzkich garncarzy.

Jednym z ciekawych wątków tej opowieści jest ten związany z postacią Aleksandra Rybickiego, wybitnego muzealnika, który w czasie II wojny światowej był zaangażowany w działalność partyzancką. Jego losy splotły się ściśle z rodziną Krzanowskich, oferujących mu schronienie w trudnym czasie. Ta znajomość zaowocowała przyjaźnią, mającą odzwierciedlenie w spotkaniach w latach powojennych, oraz w dokumentowaniu przez Aleksandra Rybickiego pracy i życia ostatnich garncarzy w Mrzygłodzie.

1. O dziadku Franciszku Krzanowskim. Znajomość wojenna z Aleksandrem Rybickim

Dziadek się urodził w 1899 r. W czasie pierwszej wojny światowej został wcielony do Armii Hallera, był obrońcą Lwowa. Tam został ranny, dostał się do niewoli. Z niewoli szczęśliwie jakoś się wydostał. No i później po wojnie, jak jak były robione zręby państw państwowości, dziadziu został wcielony do policji. Był policjantem. Później […] wyjechał do Francji. Nie chciał być tutaj, wjechał do Francji, ale go ciągnęło z powrotem i wrócił do Polski. Wybuchła (druga) wojna. No ale zajmował się garncarstwem i w czasie wojny też. Tato był przez Nowaka wciągnięty do AK, do wywiadu AK.  Tutaj, między innymi, był przechowywany tutaj u nas w domu Rybicki.

[…]

Dziadziu tutaj już zaczął robić garnki, no bo trzeba było z czegoś żyć. A Rybicki, po prostu znali się jeszcze jak tam jeździł. Tutaj granica była, z tego co wiem […] była granica na Sanie i Rybicki przechodził przez San, robił przerzuty. Później go Niemcy zaczęli coś, zaczęli go szukać i dziadzio go tutaj przechowywał u nas w domu. Na strychu, był taki zrobiony, on tam przychodził.  […] Później, jak Rybicki wrócił do Polski, w latach pięćdziesiątych, przyjeżdżał tutaj, często przyjeżdżał i zawsze dziękował dziadziowi. Mówił, że mu uratował życie, to wszystko.

2. Powojenna znajomość z Aleksandrem Rybickim.

3. O garncarzach z Mrzygłodu.

4. Garncarstwo. Proces, cz.1. Pozyskiwanie gliny.

cz. 2. Suszenie, wypał.

cz. 3. Spotkania w izbie garncarza. Wieczórki. Wspólne czytanie.

cz. 4. Wypał. Piece do wypału.

5. Zimą zjeżdżaliśmy z pieców na sankach.

6. Społeczny aspekt wypału.

7. Cegielnia Michała Masia w Mrzygłodzie.

8. Sprzedawanie garnków. Wyprawa z dziadkiem do Starej Wsi.

9. Targi. Zsiadłe mleko z garnka można było kroić.

10. Przemiany. Już nie wozem, tylko PKS-em.

11. Wspomnienie. Zagłada Żydów mrzygłodzkich. Próba ratowania pięknej Żydówki. „Wszystko ucichło tego dnia.”

12. Zimą Dety startowały z pieców garncarskich. Zawalenie się pieca, koniec epoki wypału.

13. Cech Garncarski. Spotkania, zwyczaje.

14. Zabawy kotylionowe.

15. Targ w Mrzygłodzie.