Uniwersytet Ludowy Rzemiosła Artystycznego

Józefa Wolańska. Rękodzieło, bibułkarstwo, hatf.

Józefa urodziła się w 1950 roku w Posadzie Jaćmierskiej. Pracowała jako bibliotekarka w Jaćmierzu i Bażanowce. Z momentem zmian ustrojowych zaczęto likwidować biblioteki wiejskie podlegające wówczas pod Bibliotekę Wojewódzką w Krośnie. Zagrożona likwidacją była również biblioteka jaćmierska. Wobec perspektywy utraty pracy i uczucia niepewności, Józefa postanowiła udać się na dwuletni kurs rękodzieła artystycznego we wzdowskim Uniwersytecie Ludowym.

Biblioteka nie została zlikwidowana, rękodzieło zostało jednak z Józefą. Nabyte umiejętności umożliwiały jej teraz prowadzenie zajęć warsztatowych z dziećmi i młodzieżą. Sama również zajęła się realizacją swoich pomysłów. Jej największą miłością stały się kwiaty z bibuły. Samodzielnie wymyśliła sposób na stworzenie papierowego mniszka, z którym jest kojarzona w Jaćmierzu. Jej mlecze łudząco przypominają prawdziwie kwiaty. Oprócz tego wykonuje również tulipany, róże i bratki. Zajmuje się haftem wstążeczkowym i koralikowym.
Józefa Wolańska poświęca swoje życie również na działalność społeczną. Jest aktywną członkinią Koła Gospodyń Wiejskich, które w Jaćmierzu ma ponad stu letnią tradycję, a także opiekunką jaćmierskiej Izby Pamięci.

1. Decyzja o nauce w Uniwersytecie Ludowym we Wzdowie

Ale w międzyczasie, no ja wiedziałam, że tutaj we Wzdowie istnieje ten Uniwersytet Ludowy. A ponieważ w bibliotece też były prenumerowane gazety […] „Gospodyni” i coś tam było. No i wyczytałam, że tutaj trwają zajęcia z rękodzieła, takie dwa lata. No i tak mnie naszło. Pola kawałek jest, jak tę bibliotekę zlikwidują, gdzie mąż pracuje, ale jestem taki duch nauczona od dziecka – Nie mogę nic nie robić, po prostu muszę coś, muszę coś robić. I pomyślałam: Matko, może to ja bym się nauczyła haftować. Może przynajmniej jakąś serwetkę bym sprzedała, to by było na przysłowiowe kilo cukru, czy coś. Tak, bo to nieciekawe były czasy wtedy. Obecni tego nie znają, nie pamiętają i nawet nie przyznają, co to było. Był taki strach. Bo to wtedy ten Balcerowicz, w tych latach była likwidacja tych zakładów pracy. W każdym razie to była taka nerwowa sytuacja.

2. Tradycje rękodzielnicze w rodzinie. Półkoszki na wóz. Wycieczka wozem do Sanoka.

3. Konie na wesele były ozdabiane paskami z bibuły.

4. Wieńce na Święto Wszystkich Świętych wykonywano z bibuły utrwalonej woskiem.

5. Czasy dzieciństwa. Śmierć taty. Pomoc w gospodarstwie, obowiązki.

6. Pamięć o tradycjach rzemiosła. Przędzenie.