Uniwersytet Ludowy Rzemiosła Artystycznego

Piotr Staruchowicz. Rzeźba.

Piotr Staruchowicz pochodzi z rodziny o bogatych tradycjach rzemieśniczych. Jego dziadek, Jan Staruchowicz (1888-1976) był kowalem. Jako młody mężczyzna wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie ożenił się z Katarzyną . Przed wybuchem I wojny światowej Staruchowicze wrócili do Zarszyna wraz z czwórką dzieci. Wychowali w sumie ośmioro dzieci, z których czterech synów urodzonych w Stanach wróciło za ocean przed wybuchem kolejnej wojny. Jan pracował jako kowal w dworze Wiktorów, później w siedlisku Myczkowskich w Besku.

Piotr Staruchowicz imał się wielu zajęć i zawodów. Urodził się w 1957 roku. Podjął naukę w szkole budowlanej. Ponieważ placówka szkoły nie posiadała własnej sali gimnastycznej, uczniowie chodzili na sanocki stadion Wierchy w ramach wychowania fizycznego. Tam po raz pierwszy spotkał się z dyscypliną podnoszenia ciężarów. Siły miał dużo, ponieważ w ósmej klasie dorabiał sobie na stacji w Zarszynie rozładowując
wagony z cementem i nawozami. W związku z tym szybko został zauważony przez trenera sekcji i rozpoczął treningi. Z biegiem czasu został zatrudniony w Stomilu, w brygadzie remontowej. Pracował do godziny jedenastej, a potem był zwalniany na treningi. W karierze sportowej zaszedł daleko, był członkiem reprezentacji zawodowej. Był uczestnikiem licznych zawodów krajowych i zagranicznych, zdobywcą wysokich miejsc, oraz wyróżnień. W 1980 roku zmuszony został do zakończenia kariery sportowej. Wrócił do pracy w zakładzie, a następnie związał się z pracą na kolei, gdzie pracował na stanowisku nastawniczego aż do emerytury.

Od dziecka pociągało go rzeźbiarstwo. Po przejściu na emeryturę poświęcił się tej dziedzinie. Prace wykonuje głównie w drewnie.

1. Rzeźbienie – początki w dzieciństwie.

A zapytam teraz już o to, co nas tu przywiodło, czyli w jaki sposób pan zaczął rzeźbić?

A to jako dziecko. Od krówek się zaczęło. Pasłem krowy z taką Zośką. Ona gdzieś wydarła kawał gliny takiej, żółtej gdzieś z ziemi. No i tam my się bawili tą gliną. I ja za moment zrobił głowę człowieka z tej gliny. No i takie różne też z tej gliny. To już gdzieś przepadło, rozsypało się. Ale teraz też mam w chałupie z gliny takie różne rzeczy. Frasobliwego takiego. A jak na kolei robiłem, to też rzeźbiłem. Jak pociągi nie jechały, miałem czas, to sobie tam strugałem różne rzeczy.

Nożykiem, tak?

No. […] W drewnie, w drewnie.

2. Proces rzeźbienia.

3. Artysta widzi inaczej. Chrystus w słojach drewna.

4. Pierwsze zlecenie na duże rzeźby.

5. O rzeźbie „Poczet królów Polski”.