Władysław Komański. Koronka, haft, szydełkowanie.
Władysław Komański urodził się w 1966 roku, w Posadzie Zarszyńskiej. Od dziecka przejawiał zamiłowanie i talent do prac ręcznych. Z haftem i koronką zetknął się pierwszy raz, obserwując swoją babcię oraz sąsiadkę. Od tym pań uczył się podstaw rękodzieła. Swoich prac nie wykonuje na sprzedaż, zawodowo pracował w innych sektorach, ale przez całe życie rękodzieło było, i nadal jest, mu bliskie.
Obecnie, oprócz wykonywania prac, reprezentuję swoją miejscowość i region na przeglądach i festiwalach. Uczy też młode pokolenie rękodzielników. Udziela się społecznie, jest sołtysem wsi Posada Zarszyńska.
1. „Wstyd to nic nie umieć.” Pierwsza impreza wyjazdowa.
Pierwszy raz pojechałem, to było zakończenie wakacji z koniem huculskim. No to była taka pierwsza wtedy już impreza. Pod auspicjami województwa nawet. Już województwo wtedy coś tam sponsorowało. (Namawiali) żeby ktoś pojechał, no to no dobra, to pojadę. Pojechałem.
Jakieś może osiem, dziewięć lat temu. To są lata współczesne. Tam wtedy pojechałem. I tak, no co, no co, będziemy siedzieć? Ja byłem tam, były jeszcze dwie dziewczyny z Długiego. I ktoś jeszcze potem dojechał, jeszcze jedna pani. Siedzimy, to tak po prostu robimy (swoje dziedziny rękodzieła), żeby było (ciekawie), żeby był tłum. I nie zapomnę, jak taki turyści szli, robił zdjęcia. I tak (jeden) stanął nade mną i mówi:
– Nie wstydzi się pan tego robić na szydełku?
A ja mówię:
– Wie pan co? Wstyd, to jest nic nie umieć.
I poszedł.
2. Nauka bezpośrednia – od babci i sąsiadki. Zamiłowanie.
3. Dawniej koronki wykonywano ręcznie.